Lubię dzieci, lubię ludzi, lubię pomagać.
poniedziałek, 05 marca 2012
Do raportu!

W pewnym podwarszawskim szpitalu położna poinformowała mamę, której dziecko straciło sporo na wadze: "jak tak będzie dalej napiszę jutro raport, że pani zagłodziła dziecko". Pani dziecka głodzić wcale nie zamierzała, ba! zamierzała nawet, wyobraźcie sobie państwo, odpowiednio karmić, pielęgnować a nawet kochać nad życie. Więc wystarczyło jej trochę pomóc w przystawianiu, ale pomaganie odbyło się (ciekawe dlaczego?) już po jej wyjściu ze szpitala.

Emocje

Czasami nim zdąży się zapytać pacjentkę o imię i nazwisko zna się już całą historię ciąży, porodu i pierwszych dni z dzieckiem :)

piątek, 02 lipca 2010
O matko!

Czyli jak ja dawno nie pisałam :-( No fajnie jest być matką trójki dzieci, tylko na co innego czasu brakuje.

poniedziałek, 19 października 2009
Wykopaliska

W ramach porządków na działce wykopałam ze sterty gazet Wysokie Obcasy z 26 maja 2007. I niech mi teraz ktoś powie, że nie warto trzymać magazynów z kategorii teraz-nie-mam-czasu-ale-nie-wyrzucaj-potem-przejrzę.

Otóż znalazłam w WO tekst Joanny Sokolińskiej z cyklu O matko! pt. Tutka i Grubasińska show, utrzymany w konwencji relacji z telewizyjnego widowiska.

"Naszym pierwszym gościem jest Pelagia Tutka, światowej sławy ekspertka w dziedzinie jabłeczników bezbiałkowych, uczestniczka Międzynarodowych Zawodów Oceny Zawartości Orzechów w Szarlotce. Powitajmy ja gorącymi brawami! (brawa) Pani Pelagio, od czego to się zaczęło?

Pelagia Tutka: - Witam panią, witam państwa. Otóż, będąc matka karmiącą, dowiedziałam się, że jako matka karmiąca nie powinnam karmić się niczym, aby nie zaszkodzić dziecku. Na liście dozwolonych produktów była mąka, tłuszcze roślinne, cukier, sól, jabłka i marchewka z upraw ekologicznych oraz żółtko jaja przepiórczego. Tym sposobem przeszłam na odżywianie ciastem marchwiowym oraz szarlotką.

- Brawo! Brawa za pomysłowość dla Pani Pelagii! (brawa)

Pelagia Tutka: - Zdecydowaliśmy się z mężem na kolejne dziecko, a później kolejne i kolejne, doszłam więc do perfekcji: szarlotka z jabłkiem prażonym, duszonym, smażonym i podgotowanym, jabłko w cieście i na cieście, tarta tatin, jabłecznik na ostro oraz słodko-kwaśno...

- Pani Pelagio, w ubiegłorocznej edycji zdobyła pani puchar brylantowego jabłka oraz nagrodę specjaną ...

- To był taki mój mały sukces - wykryłam, ze jedno z podanych do testowania ciast przechowywano na blacie, na którym leżały podczas Bożego Narodzenia orzechy włoskie, silny alergen ..."


Niewtajemniczonym tłumaczę, że to, czego pani Pelagia dowiedziała się będąc matka karmiącą było delikatnie mówiąc nieścisłe. Matki karmiące absolutnie nie mogą niczego smażonego ani ostrego, a że sól i cukier to biała śmierć wie nawet dziecko.

niedziela, 07 czerwca 2009
Doświadczenia mamy trójki dzieci

Pierwsze dziecko mama urodziła 5 lat temu. Dziecko po przespaniu 7 godzin (położna po porodzie: ono jest teraz zmęczone i nie będzie chciało ssać) na szczęście przyssało się i to na stałe, na dobrych kilka miesięcy. Po trzech tygodniach mama dostała zapalenia piersi (położna z oddziału przez telefon: 1/ pani ma nawał 2/ proszę to rozmasować), z chorej piersi odciągała mleko i wylewała, bo nie wiedziała, czy jest bezpieczne dla dziecka - w szkole rodzenia nie mówiono jakie problemy z laktacją mogą wystąpić i jak sobie z nimi radzić. Na szczęście przy szpitalu w którym rodziła była poradnia laktacyjna, gdzie mama uzyskała pomoc - wystarczyło skorygować przystawienie i intensywnie karmić by zapalenie wyleczyć.

Drugie dziecko od razu po porodzie zaczęło płakać, co mamę zdziwiło, bo przecież powinno być zmęczone i spać. W szpitalu mamą nie interesowano się w ogóle, przecież urodziła drugie dziecko, więc poradzi sobie sama. Na szczęście mama wpadła na genialną myśl, że dziecko chce do piersi. Dziecko ssało jak odkurzacz, mamie włosy stawały dęba z bólu, macica kurczyła się momentalnie do rozmiaru groszku, ale technikę miało perfekcyjną, najadało się w 10 min i zadowolone puszczało pierś. Trochę krztusiło się na początku, ale znowu dzięki pomocy doradcy laktacyjnego problem wyeliminowano.

Trzecie dziecko urodziło się dwa tygodnie temu. Byłoby wspaniałym kandydatem na klasycznego pacjenta poradni laktacyjnej. Przez 1,5 doby w ogóle nie interesowało się jedzeniem, słabo otwierało buzię, miażdżyło brodawkę dziąsłami, chętnie przespałoby całą noc, straciło 7% masy urodzeniowej po dwóch dobach, zżółkło na twarzy. Na szczęście mama została w międzyczasie Certyfikowanym Doradcą Laktacyjnym, zapewniła więc dziecku stały kontakt z piersią, skorygowała technikę chwytania brodawki i dobrała odpowiednią pozycję karmienia kiedy na piersi pojawiały się zgrubienia. Dziecko przystawia się teraz w trybie samoobsługowym i przybiera ponad 60 g na dobę.

A poza tym: fajnie jest być znowu mamą!

sobota, 16 maja 2009
Trochę techniki i się gubimy :)
Niedawno byłam u mamy, której dziecko z powodu jakichś zawirowań na starcie musiało być dokarmiane. Wyprostowałyśmy co było trzeba i rozstałyśmy umówione na kontakt telefoniczny po kontrolnym ważeniu w przychodni. Mama zadzwoniła, już przy pierwszych powitalnych wymianach uprzejmości słyszę radość w głosie, więc tym bardziej rozluźniona i zadowolona z siebie wysłuchuję relacji jak dziecko często i długo je, jak słychać głośne przełykanie, jakie dziecko jest zadowolone i spokojne. Po czym słyszę: Tylko wie pani, jedna rzecz mnie zastanawia - on przez tydzień przybrał tylko 60 g. Szczerze mówiąc tak zgłupiałam, że w ciągu 0,0000001 sek. przyszło mi do głowy co najmniej kilka pomysłów - od natychmiastowego dokarmiania po jechanie w środku nocy do dziecka w wagą. Na szczęście opanowałam się, jeszcze raz wysłuchałam relacji o tym jak dziecko je i poprosiłam o kolejne ważenie po weekendzie. Przyrost oczywiście 35 g/dobę. Szczerze mówiąc tym razem to mama się zaniepokoiła - czy aby nie za dużo :)
Wpis niesympatyczny

Muszę ulać jadu, niestety. Ale ostatnio miałam kilka przykrych doświadczeń z babciami. Takimi typu "daj w końcu butelkę, po co męczysz dziecko?". Babcia-Daj-Butelkę nie zraża się świetnymi przyrostami dziecka, a przede wszystkim nie uważa, że dziecko może szukać piersi/mamy z innego powodu niż głód. Dziecko ma leżeć w łóżeczku i być cicho, a jak kwęka, trzeba mu wlać w buzię kolejną porcję mleka, żeby już nie dało rady i padło. A jak padnie - bo w końcu każde padnie - to Babcia-Daj-Butelkę z satysfakcją obwieszcza ostateczną prawdę o chudym pokarmie mamy. Bo jak mama je bierze na ręce i przystawia do piersi, to je męczy, bo przecież i tak nie da rady nakarmić. Babcia-Daj-Butelkę nie interesuje się tym, co chce jej córka i uważa za fanaberię jej próbę osiągnięcia wymarzonego celu. Babcia-Daj-Butelkę to osoba, przez którą jej własna córka wyżala się obcej bądź co bądź doradczyni laktacyjnej i bierze od niej namiary na psychologa. Babcia-Daj-Butelkę ma niestety zwykle przewagę nad mamą, zmęczoną, obolałą, niepewną, często jeszcze nieporadną i zdaną na jej pomoc. Bo swoje wykarmiła i żyją, bo wie lepiej, bo się nie ma dla niej wdzięczności za to, że zaraz po porodzie przyjechała "żeby pomóc przy dziecku" i będzie przez miesiąc mieszkała w dwupokojowym mieszkaniu z właśnie powiększoną rodziną swojej córki.

Bardzo przepraszam wszystkie ciepłe i wspierajace Babcie, które też spotkałam, że o Was nie piszę, ale Wy najlepiej  zrozumiecie dlaczego muszę się pożalić na "tamte".

środa, 15 kwietnia 2009
Nowa Matka Polka (reklama, reklama :-))

Ostatnie wieczory spędziłam na przeglądaniu portalu Nowa Matka Polka, a właściwie głównie na buszowaniu po sklepie. Wiedziałam, no po prostu wiedziałam, mając przecieki z pewnych źródeł,  że to będzie fajne przedsięwzięcie, ale nie myślałam, że mnie, starą wyjadaczkę ciążowo-dzieciową, ogarnie szał zakupów. Dla siebie wybrałabym m. in.: ręcznik-fartuch, przenośne krzesełko, a może i jeszcze drugie krzesełko, polar dla kangurów oraz hamaczek. A mamom, nieprzekonanym do spania z dzieckiem z przyjemnością sprezentowałabym łóżeczko w łóżku rodziców.

No dobrze, koniec reklamy, resztę musicie obejrzeć samodzielnie.

 

środa, 25 marca 2009
Jak "wyczuć" ciężarną
Pewna pani oświadczyła, że ona zawsze rozpozna czy kobieta jest w ciąży, bo ciężarne brzydko pachną. Żeby oddać jej sprawiedliwość: sama też ciężko znosiła swój zapach, kiedy spodziewała się dziecka.
Ojcowie, babcie, służba zdrowia

Kiedy w poradni z mamą i dzieckiem pojawia się ojciec, zwykle jest chętny do pomocy i wsparcia. Kiedy podczas porady mamie asystuje matka dziecka często pod koniec już wiadomo, czy mamie uda sie karmić czy nie. "Ale to dokarmainie przy piersi to mi się niezbyt podoba" - rzucone niby mimochodem i podstepnie, kiedy wizyta już zakończona i doradca stoi w drzwiach wyjściowych. Zawsze w trakcie rozmowy pojawia się krytyka wsparcia, które mama otrzymuje na starcie od służby zdrowia - nawet jeżeli nie jest to rażący nieprofesjonalizm, to przynajmnie brak czasu by efektywnie pomóc.

W USA przeprowadzono badania, z których wynika, że to jednak mężowie najczęściej przyczyniają się do podjęcia decyzji o porzuceniu karmienia piersią. Zasięg badania nie powala na kolana, ale daje bardzo do myślenia.

Na szczęście czasem kończy się tak, jak w tym bardzo ciekawym wątku z forum Karmienie piersią o problemach z przybieraniem na wadze: mama karmi z sukcesem, mimo tego, że wszyscy byli przeciwko niej a tata przyznał, że zbłądził ;)

 
1 , 2 , 3 , 4