|
Blog > Komentarze do wpisu
Wpis niesympatyczny
Muszę ulać jadu, niestety. Ale ostatnio miałam kilka przykrych doświadczeń z babciami. Takimi typu "daj w końcu butelkę, po co męczysz dziecko?". Babcia-Daj-Butelkę nie zraża się świetnymi przyrostami dziecka, a przede wszystkim nie uważa, że dziecko może szukać piersi/mamy z innego powodu niż głód. Dziecko ma leżeć w łóżeczku i być cicho, a jak kwęka, trzeba mu wlać w buzię kolejną porcję mleka, żeby już nie dało rady i padło. A jak padnie - bo w końcu każde padnie - to Babcia-Daj-Butelkę z satysfakcją obwieszcza ostateczną prawdę o chudym pokarmie mamy. Bo jak mama je bierze na ręce i przystawia do piersi, to je męczy, bo przecież i tak nie da rady nakarmić. Babcia-Daj-Butelkę nie interesuje się tym, co chce jej córka i uważa za fanaberię jej próbę osiągnięcia wymarzonego celu. Babcia-Daj-Butelkę to osoba, przez którą jej własna córka wyżala się obcej bądź co bądź doradczyni laktacyjnej i bierze od niej namiary na psychologa. Babcia-Daj-Butelkę ma niestety zwykle przewagę nad mamą, zmęczoną, obolałą, niepewną, często jeszcze nieporadną i zdaną na jej pomoc. Bo swoje wykarmiła i żyją, bo wie lepiej, bo się nie ma dla niej wdzięczności za to, że zaraz po porodzie przyjechała "żeby pomóc przy dziecku" i będzie przez miesiąc mieszkała w dwupokojowym mieszkaniu z właśnie powiększoną rodziną swojej córki. Bardzo przepraszam wszystkie ciepłe i wspierajace Babcie, które też spotkałam, że o Was nie piszę, ale Wy najlepiej zrozumiecie dlaczego muszę się pożalić na "tamte". sobota, 16 maja 2009, ajk10
|
|